Czas na wymuszenie kompromisu w sprawie pomnika, a będzie ku temu okazja 30 sierpnia.

Problem można ująć jako społeczne negocjacje. Jest kilka stron, które prezentują otwartość na poszukiwanie kompromisu, aczkolwiek na razie przedstawiają tzw. „kotwice negocjacyjne” – oferty wyjściowe nie do przyjęcia dla innych stron. Dla przypomnienia – obrońcy krzyża (a właściwie „pomnika”) chcą rozmawiać, ale domagają się monumentu przed pałacem; prezydencki doradca Tomasz Nałęcz – jest za pomnikiem, ale problem stara się przenieść na barki władz Warszawy; pani prezydent Gronkiewicz-Waltz chciała zorganizować referendum, ale jest przeciwna pomnikowi na Krakowskim Przedmieściu; biskupi chcą przede wszystkim, aby krzyż nie był elementem sporu.
Kompromis jest tutaj możliwy. Problemem jest to, że nie ma takiej instancji, która doprowadziłaby te wszystkie strony do stolika negocjacyjnego.
 70% badanych w sondażu GfK Polonia dla "Rzeczpospolitej" uważa, że to do Bronisława Komorowskiego należy inicjatywa rozwiązania konfliktu o smoleński krzyż na Krakowskim Przedmieściu.Na władze Warszawy wskazało 67% respondentów, na rodziny ofiar 55%, a na biskupów 53% uczestników sondażu.
Redakcja nie umieściła w tym sondażu Jarosława Kaczyńskiego, a jest on jedyną osobą, która cieszy się autorytetem wśród obrońców krzyża. Prezes jest więc kluczem do porozumienia. Misja prezydenta Bronisława Komorowskiego byłaby skazana na porażkę i być może o to chodzi w sensie politycznym niektórym środowiskom.
Większość redakcji próbuje na własną rękę doprowadzić do przełomu w sporze o pomnik (np. zapraszając Jadwigę Staniszkis, aby przekonała prezesa Jarosława Kaczyńskiego; inicjatywa Michała Klaibera). Myślę, że z okazji święta „Solidarności” warto połączyć ten wysiłek w akcję RAZEM 2010. Jeśli m.in. prezydent Bronisław Komorowski i prezes Jarosław Kaczyński mogli ze sobą debatować podczas wyborów, to dlaczego nie teraz? Tym bardziej, że spotkają się w Gdyni 30 sierpnia (a będzie obecny także premier).
Dojście do porozumienia jest możliwe, jak udowodniły to obchody 4 czerwca 2009 roku / kampania RAZEM 89.Teraz kwestią zasadniczą jest zaproszenie przedstawicieli różnych stron sporu do stolika negocjacyjnego. Taką rolę najlepiej spełniliby biskupi (myślę, że gdyby wśród nich była osoba formatu kardynała Sterana Wyszyńskiego, to nie byłoby z tym problemu). Próbę mogliby RAZEM podjąć ludzie mediów, o co tutaj staram się zaapelować.
Niektórzy twierdzą, iż jest tyle „pomników” tragedii, że kolejny nie jest potrzebny, m.in.: pojawiła się tablica, wczoraj ruszyła budowa pomnika na Powązkach. Jeśli byłyby one wypracowane w ramach społecznej debaty, to biorąc pod uwagę pochówek prezydenckiej pary na Wawelu, nie byłoby tego sporu. Czy naprawdę polskie społeczeństwo jest tak podzielone, słabe? Nie potrafimy wyciągać wniosków z własnej historii?

PS.

To materiał na osobną notkę na temat PiS, ale nie dam rady teraz jej napisać. Okazuje się, że ikrę miały te środowiska, którym większość Salonu24 odmawia godności. Miały "jaja" pomagając środowisku "reformatorów" z PiS. Oczywiście większość polityków PiS nie potrafi skorzystać z koniunktury zainteresowania ich partią. Wystarczy pokazać, iż PiS to nie obciach, ale jest podobna do brytyjskiej partii konserwatywnej, wielonurtowej, ciekawej, etc. Przynajmniej w jednej kwestii Marek Migalski osiągnął sukces - politycy PiS bardziej skoncetrowali się na życiowych problemach Polaków.