We wczorajszym tekście popełniłem dwa błędy. Nie przeczą one podstawowej tezie o potrzebie „modernizacji” prawicy, a wręcz ją wzmacniają.
Na samym dole załączam zestawienie sondaży przed i po tragedii Smoleńskiej (SMG KRC, GfK Polonia, ARC Opinia - deklaracja co było przed).
Liczby bezwzględne sugerują, iż po tragedii większy wzrost poparcia zanotował Komorowski (wedle trzech ośrodków Bronisław Komorowski: +7%, +9%, +14%; Jarosław Kaczyński -2%, +6%, +6%). Wzrost ten należy jednak interpretować nieco inaczej niż zrobiłem to wczoraj. Po tragedii Smoleńskiej istotne są dwa zjawiska: 1) rośnie liczba osób zainteresowanych udziałem w wyborach; 2) jeszcze silniejszy staje się dipol emocjonalny PO i PiS (silniejszy podział sceny politycznej). Ich efektem jest to, że ci „nowi” wyborcy zasilają tych dwóch kandydatów, proporcjonalnie do wielkości ich elektoratów (trochę więcej Komorowskiemu, mniej zaś Kaczyńskiemu).
Odtworzenie podziału sceny politycznej przez elity sprzyjające PiS i PO prowadzą do sytuacji korzystnej dla marszałka. Na skutek tego procesu zachowywałby on bezpieczną przewagę nad prezesem PiS. Co więcej, mam wrażenie, że niektórzy politycy PO celowo prowokują do sporu (np. sposób przekazania decyzji marszałka w sprawie IPN - jeśli prezydent by chciał skierować ustawę do TK, to sam by to zrobił). Tym bardziej jednak prawicowy establishment powinien zastanowić się nad swoją retoryką, a zreformowanie się daje mu szansę przekucia tego nowego elektoratu w bardziej lojalny.
Ciekawe są wyniki najnowszego sondażu TVN 24. Wzrost o 3% (na granicy istotności) odnotowuje prezes PiS. Ten rezultat może wynikać z efektu nowości. Marszałek brylował w trakcie prawyborów, teraz zaś ludzie są zainteresowani tym, co zrobi Jarosław Kaczyński. Po drugie skuteczna może być obecna strategia PiS unikania sporów, tworzenia wspólnoty, konsolidacji prawicy (to o czym pisał dziś w Rz Wojciech Wybranowski). Trzeci powód może być głębszy. Mam takie poczucie, że prawica jest niezwykle zmobilizowana. Nabiera rozpędu, jest głodna zwycięstwa, ale też ma przekonanie o słuszności swojej wizji. Tym bardziej, dla dobra opozycji, warto, aby tę energię też wykorzystała na zreformowanie się i konsolidację. Platforma wydaje się na tym tle zblazowana, pewna siebie. Co więcej, trzeba sobie przypomnieć wcześniejsze spory w PO o władzę. Je wciąż gdzieś podskórnie czuć. Przykładem są wypowiedzi anonimowych polityków PO o tym, że Komorowski „źle wypadł podczas żałoby”. Nie są oni inteligentni inaczej, więc te wypowiedzi można tylko i wyłącznie interpretować jako chęć osłabienia marszałka. Podsumowując, motywacja prawicy do zwycięstwa wydaje się być silniejsza niż motywacja elektoratu PO, aby nie dopuścić do władzy Jarosława Kaczynskiego – stąd można się spodziewać trendu korzystnego dla PiS.
Jeśli słowo rzekłem, to będę się tego trzymał. Powrócę do pisania bloga po wyborach. Jeśli jest to ostatnia notka (a właściwie PS 2), to zabawię się w prognozę. Sądzę, że w pierwszej turze Komorowski uzyska około 45%, Jarosław Kaczyński 35%. Natomiast w drugiej turze zwycięży Komorowski uzyskując około 58% (JK -42%). Serdecznie pozdrawiam.
Norbert Maliszewski
Załącznik
Poprawę notowań po tragedii Smoleńskiej Bronisława Komorowskiego potwierdza nie tylko sondaż ARC Opinia, ale także sondaże SMG KRC, a także GfK Polonia.
|
SMG KRC/TVN 24
|
Pomiar przed 10 kwietnia
|
Pomiar koniec kwietnia
|
Pomiar majowy
|
|
Bronisław Komorowski
|
38%
|
47%
|
45%
|
|
Kaczyński
|
Śp. Lech 21%
|
27%
|
30%
|
|
GfK Polonia/ Rzeczpospolita
|
Pomiar przed 10 kwietnia
|
Pomiar koniec kwietnia
|
Pomiar majowy
|
|
Bronisław Komorowski
|
33%
|
47%
|
?
|
|
Kaczyński
|
Śp. Lech 20%
|
26%
|
?
|
Wedle sondażu ARC Opinia na marszałka zamierza oddać swój głos 56 proc. respondentów, a wedle deklaracji przed tragedią Smoleńską głosować chciało 49%.
Jarosław Kaczyński cieszy się poparciem 29 proc. ankietowanych. Na Lecha Kaczyńskiego zamierzało głosować 31 proc. wyborców (ARC Opinia).