Teoretycznie, jest wiele strategii, które prowadziłyby PiS do zwycięstwa.
Najprostsza z nich przypomina polowanie krokodyla. Wydaje się, że śpi. Cicho obserwuje on swoją ofiarę z wody i uderza znienacka. PiS też za pomocą ruchów społecznych mogłoby przygotowywać swój wierny elektorat do licznego udziału w wyborach. W mediach zaś tylko działania merytoryczne, skoncentrowane na problemach, unikanie emocji. Senna kampania, kłopot z drożyzną, kredytami, brak entuzjazmu co do osiągnięć PO, nie mobilizowałoby wyborców tej partii. Przy niskiej frekwencji PiS mogłoby wygrać wybory.
Druga strategia jest całkowicie inna. Teraz jest początek wakacji, ale jesień może przynieść zmianę nastrojów. Kłopoty Grecji, a może także innych państw, może się czkawką odbić także w Polsce. Osłabioną PO lepiej atakować centralnie. Na przykład politycy Partii Pracy nie patyczkowali się i ukazywali konserwatystów na plakatach z nosem Pinokia. Duża część Polaków już od dawna ma poczucie, iż premier nie spełnił swoich obietnic. Problem z drogami, służbą zdrowia, zadłużeniem, etc. coraz bardziej doskwierają Kowalskim. Wystarczy tylko spisać te bolączki wyborców i mówić ich głosem, przedstawiając się jako alternatywa.
Jednym z problemów PiS jest niekonsekwencja. Co chwila zmienia się linia tej partii z twardej na miękką („merytorycznej” na „emocjonalną”). Jarosław Kaczynski niby zachowuje się jak krokodyl, ale po chwili machnie ogonem, zanim ofiara się zbliża do niego. PiS ma więc zasadniczy dylemat strategiczny, na co się zdecydować i trzymać się konsekwetnie do wyborów: uśpić wyborców PO czy zaatakować centralnie?
Prezes PiS jest jak papryczka chili. Trudno zachować wobec niego obojętność. Ci co mu sympatyzują, wierzą w przedstawioną przez niego wizję rzeczywistości. Skupia wokół siebie tradycjonalistów, osoby z poczuciem zagrożonego bezpieczeństwa i godności, poszukujących sprawiedliwości, opieki. Ma też określony pomysł na państwo, m.in. opierające się na patriotyzmie gospodarczym, zcentralizowane, etatystyczne, realizm w polityce zagranicznej. Ze względów programowych, kulturowych, albo wręcz z powodu osobowości prezesa, nie ufa mu ponad polowa Polaków.
Mam wrażenie, że od miesiąca PiS udaje takiego śpiącego krokodyla. Tylko robi to nieskutecznie. Nawet jeśli ogonem nie machnie prezes, to uczyni to ojciec Tadeusz Rydzyk, którego zakładnikiem jest Kaczyński. Nic więc dziwnego, że w ostatnich sondażach, chociaż zmiany były niewielkie, to jednak niekorzystne dla PiS. Biorąc pod uwagę te emocje, które rodzi prezes PiS, wybór wydaje się jeden – centralny atak. Rzecz w tym, aby nie robić to tak, jak podczas ostatniej konferencji programowej. Była ona zdominowana przez prezentację siebie jako ofiary, „opozycji demokratycznej” walczącej z PZPR (ta argumentacja się powtarzała ostatnio kilkakrotnie). Krokodyle łzy. Natomiast strategia dla PiS jest najprostsza z możliwych dla opozycji –do znużenia powinna opowiadać o problemach swoich wyborców (ale ich językiem), niezadowoleniu z rządów PO. Tylko, czy Jarosław Kaczynski będzie wiarygodny w prezentacji bolączek wyborców spoza własnego, twardego elektoratu?


